23 Września 2021 17:01:16
XI edycja "Przeciągnij Smoka przez Wisłę" Kraków przepłynięcie Wisły wpław, dystans 120m - 28.01.2018
XI edycja "Przeciągnij Smoka przez Wisłę" Kraków przepłynięcie Wisły wpław, dystans 120m - 28.01.2018Flagowa impreza organizowana od lat przez Krakowski Klub Morsów "Kaloryfer" w Krakowie. Celem głównym imprezy było propagowanie zdrowego życia oraz idei zimowych kąpieli.
Wydarzenie nawiązywało swą treścią do legendarnego Smoka Wawelskiego, potwora zamieszkującego ongiś pieczarę pod Wawelem i siejącego postrach wśród mieszkańców ówczesnego grodu Kraka.

Więcej informacji odnośnie tego morsowego święta zawartych zostało w odezwie wystosowanej na tę okoliczność przez Organizatorów imprezy do morsowej braci:

”Siedzi bestyja, żar bucha z ryja
A gdzie, gdzie?
W Krakowie mieście, tam się pośpieszcie
Jaszczura pławić pomóżcie!

Dzielni Morsowie a i Wy nadobne Foczki!
Przybywajcie do Krakowa na XI Przez Rzekę Wisłę Okrutnego Smoka Ciąganie!
Komu wstrętna bestyja a lodowata woda królowej rzek polskich nie straszna, niechaj się w ostatnią niedzielę Januarego roku pańskiego dwa tysiące osiemnastego pieszo albo i konno, w zbroi lubo w innem przyzwoitem przyodziewku w grodzie Kraka stawić raczy.

Podły jaszczur (Draco cracoviensis) prawem chroniony, przeto się go całkiem do imentu na śmierć zabić nie da, gdy go zasię pospołu w wodach Wisły, jak każe tradycja, okrutnie przytopimy to mu się wszelakich głupot a lubieżnych krotochwil odniechce i choć do przednówka krakowskich dziewic po ulicach grodu ganiać dalibóg zaniecha.

Tedy mojego wołania słuchajcie, na koń wsiadajcie a do grodu Kraka zdążajcie!”


Wydarzenie rozpoczęło się na Rynku Głównym kilka minut przed godz.11, gdzie "pod Adasiem" nastąpiła tradycyjnie pierwsza sesja fotograficzna. Po odsłuchaniu hejnału z wieży Kościoła Mariackiego uczestnicy przemaszerowali w barwnym korowodzie ulicami: Grodzką i Bernardyńską - pod Wawel gdzie onegdaj - u stóp zamku, w jaskini gnieździł się tytułowy straszliwy zwierz. Tu po raz wtóry - pod wizerunkiem owego gada zrobione zostały pamiątkowe fotki.
Stąd pokrótce już udaliśmy się kilkadziesiąt metrów dalej nad Wisłę, na Bulwar Czerwieński (przy moście Grunwaldzkim) gdzie ok.godz.11:30 miało miejsce oficjalne rozpoczęcie imprezy.

Przeprawa polegała na przepłynięciu Wisły z zachodniego brzegu na Bulwarze Poleskim na brzeg wschodni gdzie mieściło się centrum wydarzenia. Do pokonania był dystans ok. 120m. Udział w tej imprezie nie miał charakteru wyścigu, raczej wyczynu i samej czystej przyjemności z pokonywania rzeki w tym miejscu i o tej porze roku - do tego w tak licznym morsowym gronie.
Był także okazją do spojrzenia na Kraków z innej niż zazwyczaj perspektywy - bo z poziomu lustra wiślanej wody.

Na miejsce startu uczestnicy udawali się we własnym zakresie przechodząc/ przebiegając po moście Grunwaldzkim (w większości w strojach kąpielowych, w klapkach, w szlafrokach, czy polarach) traktując ten odcinek jako rozgrzewkę przed czekającą ich przeprawą.
Ze względów bezpieczeństwa każdy uczestnik zobowiązany był do płynięcia z bojką asekuracyjną lub ratowniczą. Płynąć można było w płetwach, w czapkach, rękawiczkach, butach neoprenowych lub też bez tych akcesoriów (do wyboru, do koloru), a styl płynięcia był dowolny. Start przeprowadzany był w grupach 3-5 osobowych. Przeprawa asekurowana była przez krakowski WOPR i wszyscy pływacy zostali sprawdzeni przez Policję w kwestii trzeźwości.

Start pierwszej honorowej sztafety wyznaczony został na godz.12 i pierwsza grupa symbolicznie przeciągała przez Wisłę tytułowego bohatera owego morsowego wydarzenia - Smoka Wawelskiego w postaci pływającej smoczycy o poczciwym imieniu Matyldy.
Smoczyca została przeciągnięta w rundzie honorowej dwukrotnie tj. tam i nazad. Czynności tych dokonali nasi "kaloryferowi" koledzy: Kurak i Zenek. W drodze powrotnej Matylda wróciła na nasz brzeg w towarzystwie, także dwojga Seniorów: p.Marty i p.Zdzisława.
Odcinek ten uświetniony został efektami specjalnymi w postaci rac dymnych. Wszystko to razem wzięte, w połączeniu z panującą akurat bryzą na Wiśle powodowało, że wyglądało to dość widowiskowo.

Podczas dzisiejszej imprezy w symboliczny sposób, poprzez złożenie kwiatów na brzegu i zapaleniu znicza uczczono również pamięć zmarłego niedawno Śp.p.Andrzeja - wieloletniego członka Rzeszowskiego Klubu Morsów Sopelek w Rzeszowie. Zmarł on w sposób nagły w trakcie organizowanej w ostatnim czasie podobnej imprezy, mianowicie III Zimowej Przeprawy Wisły Wpław w Sandomierzu. Cześć Jego pamięci!

Na mecie każdy z uczestników dostawał pamiątkowy medal i dyplom, a w bazie imprezy wszyscy mogli liczyć na "Kaloryferowy" poczęstunek w postaci sławnej grochówki Leszka czy różnorakich specjałów produkcji innych klubowiczów.
Po właściwej imprezie na pobliskiej przycumowanej do brzegu barce - w restauracji "Arkadia" miał miejsce okolicznościowy obiad i następowała dalsza integracja środowiska tym bardziej, że w przeprawie wzięli udział m.in. przedstawiciele aż 20 klubów morsowych z różnych zakątków Polski.

Podczas imprezy było pochmurno i bardzo wietrznie. Mało brakowało jednak, że mogło być o wiele gorzej, z powodu zanieczyszczenia powietrza, gdyż nasz odwieczny Smog(k) Wawelski - zapewne przeczuwając zakusy morsowej kompaniji w kwestii ich chęci do ciągnienia onego, zeźlił się był bardzo ostatnimi czasy!

Dostał on takiej fiksacyji, że w tygodniu poprzedzającym raz po raz tak namiętnie zionął ogniem, że długo wszędy potem się dymiło i kurzyło.
Tak dmuchał był, że w przeddzień wyszło ponad 150 µg/m3 samego PM10 (norma 50).
Na szczęście w sukurs przyszła nam dziś aura i od rana wietrzysko tak duło, że z powodzeniem wywiało owe smrody (spadło do 20)... a także mało co - i poustawiane zawczasu namioty na nabrzeżu.
Co do ciepłoty to jak na styczeń bardzo ciepło bo ok.6°C lecz wiatr dobitnie niwelował to wrażenie. Woda rześka i mokra, a na Wiśle fala - tak więc bardzo uciesznie było.

W przeprawie wzięło udział do kupy 73 morsowych chwatów z czego aż 13 z nich stanowiły białogłowy, a prócz tego trzech 13-15 letnich podrostków - azali któryś z nich to Szewczyk Dratewka?
(Fot.Dawid Marasek, Fot.A, kol.Dona, Katarzyna Szulc-Kłębukowska i własne)

Czas ok. 00:04:30 (przeprawiałem się w 12 grupie startowej wraz z klubową kol.Doną oraz kol.z klubu BODY MORS Tarnobrzeg, płynąłem wpław "dyrektorską żabką")














Losowa Fotka
Moje ostatnie aktywności rowerkowe - i nie tylko
Prognoza pogody dla Małopolski
Copyright © eXrowerowanie.pl Kraków 2010 - 2021
1,746,176 unikalnych wizyt