Brevet "Na Końcu Świata" Łańcut, dystans 300km - 25.04.2026
Dodane przez pit dnia 26 kwietnia 2026 12:00:00
"To nie jest zwykłe 300 km.
To podróż przez falujące Pogórze, ciche drogi Podkarpacia i widoki, które każą się zatrzymać, nawet gdy zegar brevetowy tyka.
Po drodze pagórki, długie horyzonty i przestrzeń, w której naprawdę można poczuć, że świat się kończy — i właśnie tam, zupełnie nieprzypadkowo, stoi drogowskaz:
„Na końcu świata”.
Asfaltowe wstęgi prowadzą przez miejsca, gdzie ruch samochodowy niemal znika, noc jest naprawdę ciemna, a świt smakuje najlepiej po długich godzinach w siodle. To trasa dla tych, którzy w brevetach szukają nie tylko kilometrów, ale poczucia drogi, ciszy i przygody.
300 kilometrów pagórków, widoków i spokoju.
Jeśli kiedykolwiek chciałeś pojechać na koniec świata — ten jest osiągalny na rowerze.
Jeśli dojedziesz do mety, zobaczysz, że koniec świata nie jest końcem.
To po prostu miejsce, z którego wraca się innym człowiekiem.
Brevet „Na końcu świata „
Tam, gdzie kończy się mapa — a zaczyna droga." - tyle ze strony Organizatorów.
Było słonecznie i bardzo wietrznie. Temperatura powietrza w zależności, od 8°C do odczuwalnie nawet ok.5°C, jednak w słońcu zdawało się być więcej. W imprezie wzięły udział i ukończyły 44 osoby.
Treść rozszerzona
"To nie jest zwykłe 300 km.
To podróż przez falujące Pogórze, ciche drogi Podkarpacia i widoki, które każą się zatrzymać, nawet gdy zegar brevetowy tyka.
Po drodze pagórki, długie horyzonty i przestrzeń, w której naprawdę można poczuć, że świat się kończy — i właśnie tam, zupełnie nieprzypadkowo, stoi drogowskaz:
„Na końcu świata”.
Asfaltowe wstęgi prowadzą przez miejsca, gdzie ruch samochodowy niemal znika, noc jest naprawdę ciemna, a świt smakuje najlepiej po długich godzinach w siodle. To trasa dla tych, którzy w brevetach szukają nie tylko kilometrów, ale poczucia drogi, ciszy i przygody.
300 kilometrów pagórków, widoków i spokoju.
Jeśli kiedykolwiek chciałeś pojechać na koniec świata — ten jest osiągalny na rowerze.
Jeśli dojedziesz do mety, zobaczysz, że koniec świata nie jest końcem.
To po prostu miejsce, z którego wraca się innym człowiekiem.
Brevet „Na końcu świata „
Tam, gdzie kończy się mapa — a zaczyna droga." - tyle ze strony Organizatorów.
Było słonecznie i bardzo wietrznie. Temperatura powietrza w zależności, od 8°C do odczuwalnie nawet ok.5°C, jednak w słońcu zdawało się być więcej. W imprezie wzięły udział i ukończyły 44 osoby.
Przewyższenie realnie ok.2800m
Jako, że jechałem pociągiem to na trasę ruszyłem 27 minut od startu głównego, więc musiałem gonić.
Prędkość na zjazdach nie powala, ale w dniu wyjazdu zmieniłem oponę i nieźle mi "biła", a jakoś czasu na poprawne przełożenie dętki nie było 😃